Powoli ale do przodu, jak to mówią. Sukcesywnie i po kolei. Za dużo rzeczy do przetrawienia na raz powoduje mdłości i bóle.
Potrzebuję pomocy. Nie wiem, czy ktoś może mi jej udzielić, ale chociaż było mi trochę głupio, już o nią prosiłam.
Potrzebuję wolnych niedziel, świąt i nocy na sen. A jeżeli już bezsennych, to z wyboru, a nie z braku wyboru. Potrzebuję czasu na naukę.
A tak poza tym przyznaję, żyje się cudnie.
Znalazłam swoje własne, najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Nie zadaję pytań, nie chcę odpowiedzi. Nauczyłam się niczego nie oczekiwać, chciałabym tylko, żeby każda sekunda trwała dłużej. Nauczyłam się nie gadać tyle.
Lubię zapomnieć się w polkach. Zwłaszcza w tej w lewo, za prawym.